Absurdy z tragedią w tle.

Znowu, przez głupotę dorosłych, siedmiolatka straciła dłoń.
Piszę znowu, bo myślałam, że to już przeszłość i tragiczne
statystyki, mówiące o tragediach z udziałem dzieci na wsi
odeszły w niebyt.
Dziecko miało zakleszczoną w uruchomionej maszynie
rolniczej dłoń.
Komentarze? Jak zwykle podzielone. Najdurniejszy, moim
zdaniem, został już dziś usunięty – widocznie ktoś przemyślał –
dlatego nie przytoczę dosłownie. Brzmiał mniej więcej tak:
„Nie przesadzajcie. Wychowałam się na wsi i jako dzieci
wszystkie maszyny rolnicze mieliśmy opanowane.
nie było takiej, której byśmy nie uruchomili. Jeździliśmy
traktorem i kombajnem tak, że gdyby ktoś spadł – byłoby po nim!
Nikomu nic się nie stało…”
Nagminny wśród nas – istot rzekomo myślących – wniosek, że
skoro nam się nie przytrafiło, to nie ma sprawy!
Sytuacja na wybrzeżu, można powiedzieć powtarzająca
się co roku.
Kąpiel przy czerwonej fladze, po dyżurze ratowników, z ojcem
w roli opiekuna. Znów zakończyła się tragicznie.
W stanach ojciec „zapomniał” o rocznych bliźniakach w
samochodzie, zaparkował i poszedł na dyżur. Do szpitala.
Przypomniał sobie o nich już w drodze powrotnej do domu.
Jakiś czas temu podobny przypadek zdarzył się w Polsce.
Nie wspomnę o tych bardziej szokujących sprawach, gdzie
ojcowie świadomie odebrali życie swoim dzieciom.
To patologia.
Nie chcę nikogo obrażać, ale czasem nasuwa się wniosek,
że ojciec, to nie jest wystarczająca opieka dla dziecka.
Choć i paniom czasem wiele pod tym względem można zarzucić,
ale to najczęściej patologia. W opisanych przypadkach nie mówimy
o patologii, ale o normalnie funkcjonujących na co dzień osobach.

7 myśli na temat “Absurdy z tragedią w tle.”

  1. Też się nad tym zastanawiałem i doszedłem do takich wniosków:

    1/ Nie da się bezpośrednio porównać tego co było dekady temu wstecz z tym co mamy teraz. Nie da się, bo inne obowiązki miał np. ojciec jadący do pracy w szpitalu, i inne jego żona pilnująca dwoje rocznych bliźniaczków, gdy to się działo w zamierzchłych czasach PRL.

    2/ Nie można też 1:1 porównywać bezpieczeństwa pracy w polu w czasach PRL (np. sąsiedzi pracowali grupowo u sąsiadów) i obecnie, bo brak jest więzi społecznej – przynajmniej tam, gdzie dochodzi do wypadków.

    3/ Nie wiem natomiast co robiła matka, gdy jej mąż kąpał się z dziećmi przy czerwonej fladze? Może była w „McKaczorze”, albo bawiła się „srajfonem” ze swoimi wirtualnymi psiapsiółkami? Takie widoki ja zaobserwowałem.

    Szkoda, że tak niewiele osób zwraca na to uwagę, dlatego dobrze, że o tym piszesz.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Osobiście byłam świadkiem takiej sytuacji, gdzie ojciec wykłócał się z ratownikiem, że on jest dorosły i wie czy naraża swoje dziecko czy nie. Z matki, która brała stronę ratownika zrobił idiotkę, która się na niczym nie zna. Często jest tak jak piszesz. Matka siedzi w srajfonie i świata obok nie widzi. pisałam już o tym, że kiedyś dzieci były szczęśliwsze i bardziej zaopiekowane, bo nie było smartfonów.

      Polubienie

  2. Sam mam rodzinę na wsi, wiem jak tam życie wygląda, widywałem nawet dzieci za kierownicą traktorów i uwierz, że wcale nie tak rzadko. O takich wypadkach w Tygodniku Zamojskim czytam prawie co tydzień, szczególnie gdy są żniwa… Z czego to wynika? Mam wrażenie że rodzice na wsi mniej zwracają uwagę na wiek dziecka, pozwalają by wszędzie się pchały a potem dochodzi do tragedii…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s