Dwie sprawy dające obraz zasad moralnych obowiązujących w naszym kraju.

Czy wiecie jak w kulturze islamu postępują ze zgwałconą kobietą? No właśnie. Publiczny lincz na zgwałconej trzynastolatce jako żywo przypomina mi  kulturę islamu i to – o zgrozo! – w kraju, gdzie pogarda dla tej kultury, będącej jednocześnie religią jest obowiązkiem każdego „prawdziwego”  Polaka! Nieważne, co ma w głowie trzynastolatka pijąca z żulami alkohol, w cywilizowanym świecie powinna być bezpieczna. Widocznie nasz świat (cały), daleki jest od cywilizacji. Panowie porównani do zwierząt oburzą się gremialnie, jedni słusznie, inni nie – jak niegdyś  Zib, który okazał się daleko głupszy od małpy, z którą to porównanie głęboko go poruszyło. Jednak lis nie upije królika, by go potem wszamać, więc porównanie do zwierząt jest tu chyba nie na miejscu. Mam pewność, że panowie posiadający rozum i korzystający z niego we właściwy sposób,
nie wezmą tego do siebie.
***
Pan premier skłamał…
Po raz pierwszy zorientował się  w tym jakiś sędzia, mimo że to stan permanentny u premiera. Kłamstwo, to stuprocentowo pewny, sprawdzony sposób PiS na władzę. A tu jakiś europoseł z Brukseli, dopytuje się naszego europosła, czy w związku z tym nasz premier poda się do dymisji. Czy oni w tej Brukseli na głowy poupadali?

Reklamy

Kukiz powiedział…

Nieważne zresztą co powiedział. Tego się nie da nie słyszeć, nie da się niestety odsłyszeć.  Podobnie jak w przypadku innych tego typu  modeli, czy „odlotowych” agentek z sejmowych ław.  Ja już nie łapię czy Kukiz mówi  akurat to co myśli, czy w danej chwili raczej nie myśli a tylko mówi. Ale czy ja muszę łapać wszelki produkt uboczny pracy mózgu jakiegoś ćpuna, czy alkusa?  Okazuje się że tak, bo tacy teraz obsiadają gremialnie ławy sejmowe w moim kraju i podejmują decyzje dotyczące mojej przyszłości!

Jak już nie masz na co narzekać, to cię mnie ma!

Onkocelebryci, to zamknięta skupiona na sobie grupa. Zafiksowana
na swoich dolegliwościach, leczeniu i kruchości swego bytu.
Zamiast skupić się na życiu, cieszyć każdym dniem, oni
niosą światu przesłanie o swojej wyjątkowości, męczą otoczenie
swoim przeżywaniem tego, co tak naprawdę każdemu dane jest
przeżyć i tu nie ma wyjątku! Z jedyną różnicą: kiedy, jak i dlaczego.

Dziś odczytałam wiadomość od bardzo mi bliskiej osoby. Od lat zmaga się
z potworną chorobą wyniszczającą ją powoli, ale skutecznie i nieodwołalnie.
Zmaga się ze skutkami leczenia, które wykańcza ją na równi z chorobą, lecz
daje jednocześnie szanse na względne funkcjonowanie. Mimo to pracuje,
ratuje życie i zdrowie innych, pomoże każdemu kto potrzebuje pomocy,
potrafi celebrować życie w każdej jego mikrocząsteczce i nigdy, przenigdy
się nie skarży.
Kiedy dostałam wiadomość, o czekającej ją kolejnej, nie zliczę której w ciągu
ostatniego roku operacji (w tym również onkologicznych), to się strasznie
wkurzyłam na los i niektórych, co ze swojej choroby i potencjalnego ryzyka
śmierci, budują sens życia, takich co to nie przyjdzie im do głowy nawet, aby
zapytać „jak się czujesz” kogoś spoza swojej kasty onkocelebrytów.

Nie wierzą w to co widzą, ale…

Miłośnik jedynie słusznej i jedynej uczciwej partii, na oczach własnego dziecka daje popis (powinnam chyba napisać  poPiS, jak niektórzy napisaliby POpis) chamstwa, używając słów wulgarnych i powszechnie uznawanych za obraźliwe. Szarpie ją, popycha, po czym usiluje przejechać samochodem. Dla wyjaśnienia – kobieta wysiadła z samochodu z logo TVN. Reakcja niektórych osób na opisane zdarzenie? „To niemożliwe, nie ma przecież aż tak podłych ludzi!”  Niewiara w to, co widać gołym okiem kłóci się z wiarą w niewidzialne. Nie tylko niewidzialne, ale również pozostające w sprzeczności z nauką.  A może właśnie sie nie kłóci?  Może właśnie im mniej naukowej wiedzy, tym większa wiara w nierealne?

Nie lubię pisać w tych warunkach

Nie lubię. Za mały ekran na mój wzrok i nieustannie trzeba kontrolować, czy wyświetla się to co napisałam, czy coś zupełnie innego. Jednak nie mam wyboru, nic ciężkiego w podróż nie zabieram, nawet rzeczy osobiste ograniczyłam do minimum,  na rzecz kilku kilogramów książek. Moglabym co prawda korzystać z audibuka, ale pod tym względem jestem do bólu staroświecka. Kocham papier i zapach książki, na równi z treścią. Tablet podarowałam wnusi, aby mogla oglądać bajki w podróży, co by nie zachowywała się jak osioł ze  Szreka. Dość częste, dziesieciogodzinne podróże, to dla trzylatki duże wyzwanie

Od początków mojej przygody z blogiem dorobiłam się dwóch nowych ksywek. Ślimok i żmija 😁 – ssstąd właśnie mój awatar. Ślimok z powodu powolnego przemieszczania się. Kiedy się spieszę, a spotykam akurat znajomych z dawnych lat, tych  co znali mnie jako „struś pedziwiatr”, pytają: spacerek?  Komizm tej sytuacji powoduje u mnie wewnętrzny rechot, a moja odpowiedź osłupienienie u pytającego.

Jako żmija sprawuję się całkiem nieźle. Nigdy nie atakuję nie będąc atakowana. Szanuję ludzi niezależnie od poglądów. Jeśli jednak ktoś mnie obraża, ze względu na moje, nawet w zawoalowany sposób – dostaje za swoje, na początek delikatnie. Żali się później na moje „chamstwo”, bo dla takich co ” wiedzą że wszystko wiedzą”, nie ma czegoś takiego jak refleksja. Jeśli kogoś obrażą, to mają rację, ale ripostę uznają za chamstwo. Nawet wyrażoną w delikatny sposób. Jeśli nie jesteśmy na siebie skazani, lepiej dać sobie spokój. Jeśli tak – trzeba dobitnie pokazać miejsce w szeregu. Słowem. Nie czynem. Bo słowa bolą bardziej.

 

Dobra zmiana – nocna zmiana, podła zmiana!

Ci, co na co dzień ględzą o wadze rodziny w społeczeństwie,
w swojej hipokryzji posunęli się jeszcze dalej.
Dowiedli, że tolerowanie w swoich szeregach kilkukrotnych
rozwodników i osób wiarołomnych, a także katów własnych żon,
to jeszcze pikuś!  Są gotowi zniszczyć rodzinę, jeśli przeszkadza w
realizacji planów podłej zmiany.

„Polski rząd mści się na mojej żonie za moje działania – mówi
przewodniczący rady Fundacji Otwarty Dialog Bartosz Kramek.
Polska wpisała Ludmiłę Kozłowską do Systemu Informacyjnego
Schengen, co skutkuje natychmiastowym wydaleniem z UE.
Oboje z mężem od dawna spodziewali się, że polski rząd zagra
deportacyjną kartą w odwecie za publiczną działalność Kramka.”

Klauzula sumienia wiejskiego kołtuna.

Nawiązując do wpisu na pewnym blogu, dotyczącym bezczelności
niektórych przedstawicieli kleru stwierdzam, że i „owieczki”
ośmielone arogancją pasterzy, robią się coraz bardziej zuchwałe
w narzucaniu innym swego światopoglądu.
Znajoma, osoba zapracowana do granic możliwości, od wielu
lat nigdzie nie wyjeżdżała.
Osiągnęła w końcu taki stan zmęczenia i zniechęcenia życiem, iż
podjęła decyzję o odpoczynku.
Wczesną wiosną zaplanowała wszystko w najdrobniejszych szczegółach,
Zarezerwowała sobie pobyt na kwaterze prywatnej, w pewnej
podkarpackiej miejscowości. Ze względu na położenie, z dala od
szlaków turystycznych oczekiwała ciszy, spokoju w kontakcie z naturą.
Znalazła.
Wraz z mężem każdego ranka pakowali w plecaki prowiant na cały dzień,
i wracali dopiero pod wieczór. Codziennie. Do niedzieli.
W niedziele również postanowili ruszyć w plener, jak co dnia.
Z plecakami w wygodnej do pieszych wędrówek odzieży skierowali się do
wyjścia.
Jak co dzień przywitali krzątającą się po obejściu gospodynię.
Ta jednak zatrzymała ich w pół drogi do wyjścia.
-A państwo gdzie?
– Jak zwykle, na szlak.
– Ale dziś niedziela, do kościółka trzeba z rana i ubrać się trzeba przyzwoicie.
– My do kościoła nie chodzimy. Nigdy.
-Ale państwo nie mówili, że niewierzący.
-A dlaczego mieliśmy mówić? Co to ma do rzeczy?
-A ma proszę państwa, ma! Jakbym wiedziała, to bym nie wynajęła!
Jak zacznę bezbożnikom wynajmować pokoje, to mnie proboszcz
wyklnie,  a sąsiedzi jeszcze mi chałupę podpalą! Państwo się przebiorą i
do kościółka pójdą na ósmą, a potem mogą sobie iść gdzie chcą!
Inaczej będę musiała wymówić pokój. Pieniążki za tydzień zwrócę, ale to
nie w porządku,  żeby takie coś zataić. Pewnie jeszcze bez ślubu, w kościele
jak należy, żyjecie?
Znajoma oniemiała, a jej zakontraktowany (bo przecież ślubu w kościele nie
brali), poczerwieniał ze złości i rzecze: Pani prędziutko te pieniążki przygotuje,
bo my się idziemy pakować! Pani nas przecież oszukała! Zataiła pani fakt że
wynajmując, kieruje się pani klauzulą sumienia wiejskiego kołtuna!
-Co takiego? Że czym się kieruję?